Bo wszystko zaczyna się w głowie.













CURRENT MOON

środa, 29 lipca 2015
westchnienie 2015

uchhhh....

20:55, josephine_cecille
Link Komentarze (1) »
środa, 30 października 2013
...

Westchnięcie.

 

 

...

 

 

 

poniedziałek, 03 czerwca 2013
...

Westchnięcie.

11:13, michaell37
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 listopada 2011
Kotologia

Nergal był dzisiaj u weterynarza.

Tym razem trafił w ręce młodej pani kotolog, która orzekła, że to stanowczo czysty pers nie jest, na co wskazywać by miała pyszczek niepłaski, a także rodzaj futra oraz budowa ciała, które być może przeniesione zostały z genów kota brytyjskiego /przypuszczalnie pani Czerwińskiej z Rawicza/. Stwierdziła, że kot ślicznym jest i spokojnym osobnikiem. Mówiąc to, z gracją zaciągnęła różowe lekarstwo przeciwtasiemcowe do strzykawki, rozmasowała kocie plecy i wstrzyknęła w nie specyfik. Nergal ani drgnął. Po chwili zaczął ruszać tylną częścią ciała, jakby coś go uwierało, co wskazywało na to, że młoda pani kotolog zastrzyki kotom robić potrafi. Zajrzała mu do uszu, w przednie łapki i w pyszczek, pogłaskała i wzięła na ręce. Stwierdziwszy, że kot linieje, zaczęła badać mu sierść - podszerstek wykryła w ilości takiej, co kot napłakał. I zauważyła, że koci grzbiet miedzianą barwę przybrał z powodu włosia starego, gdyż łeb koci z kolei czarnym jest. Odrośnie - stwierdziła i zabrała się za wypisywanie książeczki. Zapisała Kota Trzeciego na jutro, na zabieg kastracji z adnotacją o konieczności oczyszczenia uszu i zaaplikowana chipa z danymi właściciela. Za jednym stresem, żeby się kiciuś niepotrzebnie nie denerwował. Na odchodne dodała, że przepisze mu witaminy, by lśniące futro było a Nergal więcej radości miauu.

niedziela, 20 listopada 2011
A imię jego będzie...

Do domu zawitał kot trzeci. Czarny, puchaty, półpers. Na oko dziewięć miesięcy. Podobno dwa miesiące błąkał się po osiedlach.

Do domu przywieziono mi go brudnego, przestraszonego, skundlonego, niemiauczącego. Weterynarz podejrzewał koci katar, wykrył świerzb, kastrować go będzie chciał (bo to kocur jest z futra i kości) i kazał dzień po dniu przez tydzień aplikować kapsułkę z lekiem odpornościowym, nie prać oraz od Felixa zwłaszcza i Leny izolować. Trafił więc do piwnicy.

Przez pierwszą dobę nie jadł nic, tylko pił wodę. W kolejnej pożarł od razu całą miskę karmy. Głaskany zaczął mruczeć i łasić się, miauknął nawet kilka razy.

Pazury miał obcięte, z kuwety umie korzystać.

Zastanawia mnie, skąd on się wziął na ulicy. Kto pozbył się takiego kota i dlaczego? W czym on komu przeszkadzał? Ludzie, którzy mi go przynieśli mówili, że szukali właścicieli - ogłoszenia dawali, kartki rozwieszali, lecz nie zgłosił się nikt. Wynika z tego, że ludzie go mieli, porzucili i już... Chyba, że z kotem jakaś inna historia się wiąże...

Dzisiaj go wyprałem. Nie było tak źle - obeszło się praktycznie bez zadrapań, ale czesać się tak łatwo nie dał. W trakcie mycia zmienił kolor z czarnego na mniej czarny. Okazało się, że ma trochę rudo-miedzianych przebarwień - i to nie jest wynik zaniedbań w czesaniu. Teraz siedzi schowany pod barkiem, między książkami.

Lena warczy na niego i prycha wciąż, gdy go widzi - nic dziwnego, bo od jakiegoś czasu to ona w domu rządzi. Teraz już spokojniej, ale boję się zostawiać ich samych w jednym pomieszczeniu, bo to może być tragiczne w skutkach dla różnych przedmiotów łatwo tłukących się. Felix nie zareagował na niego. Olał go mówiąc kolokwialnie i najzwyczajniej w świecie poszedł dalej. Staruszek kot...

Teraz w domu trzy koty.

Felix - Kot największy. Lena - Kota gadająca. I on. Kot trzeci. Kot najczarniejszy.

[klik]

Tak. Tak właśnie ma na imię.

:)

niedziela, 06 listopada 2011
Przez zamknięte usta

"W naszym czasie, niemal wszyscy, takie ma się wrażenie, powtarzają cudze slogany, wchłaniają cudze, zwykle uproszczone wizje świata. Mało kto ma własny światopogląd, własny punkt widzenia. W naszym świecie panuje lęk przed trudnymi pytaniami. Na dotykające istoty rzeczy pytanie reaguje się agresją, oczywiście agresją obronną, odwołuje się do tzw. zdrowego rozsądku, co często jest formą obrony status quo z lęku, że dotknięcie naszych życiowych, nieprzemyślanych w gruncie rzeczy, nieprzyswojonych dogmatów spowoduje, że rozsypią się w proch i znikną." - ks. Adam Boniecki

niedziela, 18 września 2011
Ludzie to idioci

Są ludzie na świecie, którzy nie dostrzegają niczego, co nie jest człowiekiem. Dla których liść sałaty i królik to historia powiązana ze sobą tylko szyciem grzbietu książeczki dla dzieci, w której owo dziwo odnaleźli i, o którym błyskawicznie zapomnieli, gdy przed oczami zobaczyli inszy papier z wygrawerowaną określoną sumą waluty.

Mówi się o inteligencji - że my, ludzie, to najinteligentniejsze istoty świata, a świnie, delfiny i małpy za nami daleko. zastanawia mnie - dlaczego wciąż porównujemy wszystko co żyje do siebie? Dlaczego pies, kot, krowa czy delfin są stawiane w jednym szeregu z nami....? Wszak każdy z tych organizmów jest inny. Każdy z nich ma inne procesy myślowe i każdy swoją inteligencję posiada. Każdy z nich widzi świat inaczej. Dlaczego ludzie są tak tępi i nie rozumieją, że zwierzęta potrafią z nami rozmawiać...? Dlaczego nie szanujemy ich chęci rozmowy? Dlaczego jesteśmy tak bardzo płascy emocjonalnie, duchowo i inteligentnie...? Dlaczego widzimy tylko czubek swojego nosa...?

Ludzie to idioci. Najwięksi. Jak można kotów lub psów nie lubić albo pająków się bać? Jak można uciekać przed myszką, która boi się bardziej człowieka, niż wskakująca na stół kobieta boi się myszy? Żyjemy na jednej planecie z miliardami obcych istot, których nie potrafimy zrozumieć. Nie umiemy znaleźć nawet zrozumienia dla samych siebie.

Dlaczego?

October

WRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

WŁAŚNIE PISAŁEM NOTKĘ O PORZĄDKACH PRZEPROWADZANYCH NA KOMPUTERZE, CHĘCI PRZECIĘCIA KABLI LEŻĄCYCH POD BIURKIEM I ZAMIERZAŁEM DOPISAĆ JESZCZE O RODZAJU BABSKIEJ HIPOKRYZJI, ALE NIE NAPISZĘ, BO TEN ZAJEBANY LAPTOP MA UKRYTĄ FUNKCJĘ PRZEŁĄCZANIA MI STRONY W NAJMNIEJ OCZEKIWANYM MOMENCIE!!!

...

Tylko...

Czy to jest warte mojej złości...?

...





Słonecznikowe zbiory
Kilkoro leszczyńskich dziecków znalazło niewybuch z czasów drugiej wojny światowej. Metrowy pocisk lotniczy maluchy niosły w łapkach, chcąc go najzwyczajniej w świecie, wzorem starszych przedsiębiorczych, opylić w skupie złomu.
Pech chciał, że jakowyś przechodzień znał się na rzeczy i zrozumiał, że metrowe cóś to ładunek ściśle niebezpieczny. Przerażone dziecka bombę porzuciły i zbiegły. Pocisk leży niewybuchnięty i czeka, aż zabierze go patrol sapersko-minerski i, po siedemdziesięciu latach, wypełni jego powinność, czyli go zdalnie wybuchnie.
Ciekawe, co jeszcze kryje się pod Leszczyńskimi drogami.

Ktoś podniósł głos, że gdzie byli rodzice w tym czasie. Że rodzice nieodpowiedzialni i na pewno sami złom zbierają i sprzedają, skoro dzieci w tym wieku takie obrotne i okupione chęcią zysku, nie bacząc na grożące im,oraz potencjalnym przechodniom niebezpieczeństwo, postanowiły znalezisko spieniężyć. Ktoś inny słusznie stwierdził, że dziecka normalnie biegają po ulicach i różne rzeczy znajdują, pod kloszem trzymane nie są i być nie powinny.
Tak sobie myślę, że zawiódł normalny czynnik informujący - skąd owo pokolenie lat zerowych ma wiedzieć, że ileś dziesiąt lat temu była wojna i bomby latały z góry, a niektóre nawet wybuchały. A te niewybuchnięte zostały w ziemi. No skąd? Nie mówi się o tym - wspomina się tylko na lekcjach historii lub w telewizji, że taka a taka rocznica wybuchu wojny albo zakończenia. 

Fakt pozostaje faktem - ktoś tę bombę musiał zrzucić. KTOŚ wyprodukował bombę na tyle niedoskonałą, że NIE WYBUCHŁA. Ktoś spieprzył swoją robotę wtedy, siedemdziesiąt lat temu. Dzięki tej spieprzonej robocie KTOŚ przeżył, założył rodzinę, miał dzieci, wnuki, prawnuki. Przez tę właśnie, spieprzoną robotę, KTOŚ mógł zginąć teraz, siedemdziesiąt lat później. Na całe szczęście, KTOŚ spieprzył tą bombę.

Czy takie bomby mają gwarancję producenta?


....


Dziś jeden z ostatnich zapewne takich dni w roku, kiedy ze spokojem od brzasku do zmierzchu mogłem pracować na ogrodzie.
Widziałem dziś odlatujące gawrony - chyba po raz pierwszy świadomie obserwowałem, jak odlatują.
Zamówiłem w ogrodniczym karmniki dla ptaków. Pójdę pozbierać jeszcze dziś jarzębinę, żeby ją ususzyć. Znaczy w niedzielę pójdę. Dziś jest niedziela.
Słoneczniki prawie wszystkie wyzbierane. W tym roku przeszedłem samego siebie - ponad 120 pojedynczych słoneczników - cała masa tradycyjnie żółtych, kilkanaście czerwonych, ozdobnych. W przyszłym roku będzie ich jeszcze więcej.


....

Przestają "smakować" mi papierosy. To dobry objaw. Dodatkowo, gdy biegam wieczorami, to jest mi coraz lepiej. Przypomniałem sobie ćwiczenia z survivalu - takie na siłę i wytrzymałość. Chodziłem kiedyś na takie zajęcia survivalowe właśnie - godzina intensywnych ćwiczeń i rozciągania, straszna masakra, wszystko bolało następnego dnia, ale radocha zostawała przez tydzień - do następnych zajęć. Przez godzinę dzisiaj dawkowałem sobie takie ćwiczenia - po półgodzinnym bieganiu ulicami miasta. Na końcu ledwo mogłem ustać na nogach. Kilka lat temu, zanim skręciłem kolano, potrafiłem zrobić 35 brzuszków w 30 sekund, 30 pompek na kciuku na raz, a kilometr przebiegałem w dwie i pół minuty.
Teraz celem jest dojść do tego poziomu. I muszę sobie buty nowe do bieganie sprawić, bo obecne mi pękły na trzecim kilometrze - wczoraj.


....


Sido I Bushido robią album.

RAZEM???
piątek, 16 września 2011
Przy mapach

M: Schudłeś.
J: Nie.
M: Schudłeś.
J: Trochę.
M: To niedobrze.
J: To nic.
M: Nie, niezdrowo.



...

Chyba jestem chory.

czwartek, 08 września 2011
Na południe
Nie umiałem wczoraj ugotować jajka. Pękło mi. Chciałem ugotować drugie, ale też mi się nie udało. Jajko na śniadanie nie doszło więc do skutku. Pozostały mi zwykłe kanapki.

...

Dziś widziałem pierwszy klucz żurawi odlatujących na zimę.

Idzie zima.

Ale za to za pół roku będzie wiosna.

To dobrze.


poniedziałek, 05 września 2011
I can fly, my friends!
QUEEN
THE SHOW MUST GO ON

Empty spaces - what are we living for?

Abandoned places - I guess we know the score..
On and on!
Does anybody know what we are looking for?

Another hero - another mindless crime.
Behind the curtain, in the pantomime.
Hold the line!
Does anybody want to take it anymore?
The Show must go on!
The Show must go on!
Inside my heart is breaking,
My make-up may be flaking,
But my smile, still, stays on!

Whatever happens, I'll leave it all to chance.
Another heartache - another failed romance.
On and on!
Does anybody know what we are living for?
I guess i'm learning
I must be warmer now..
I'll soon be turning round the corner now.
Outside the dawn is breaking,
But inside in the dark I'm aching to be free!

The Show must go on!
The Show must go on! Yeah!
Ooh! Inside my heart is breaking!
My make-up may be flaking!
But my smile, still, stays on!
Yeah! oh oh oh

My soul is painted like the wings of butterflies,
Fairy tales of yesterday, will grow but never die,
I can fly, my friends!

The Show must go on! Yeah!
The Show must go on!
I'll face it with a grin!
I'm never giving in!
On with the show!

I'll top the bill!
I'll overkill!
I have to find the will to carry on!
On with the,
On with the show!

The Show must go on.



...

Happy birthday, Freddie!

We'll remember.
czwartek, 01 września 2011
Chcieć...?
Zaczyna się jesień. Widziałem dziś pierwsze bociany odlatujące na południe - to smutny widok. Jedyne co mnie pociesza to fakt, że za pół roku zobaczę klucze ptaków lecących na północ - będzie wiosna.

Chciałbym nie marnować swojego życia na bzdury. Chciałbym nie marnować swojego życia na siedzenie i rozmyślanie. Chciałbym...

Taka zmiana jest do zrobienia, wystarczy tylko chcieć i mieć w sobie odrobinę samozaparcia. Tylko...

Czy ja mam go w sobie odpowiednio dużo....?
22:14, michaell37
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 sierpnia 2011
Po trupach do celu
Widzę rodziny ofiar spod Smoleńska i się zastanawiam - dlaczego po trupach chcą zrobić karierę...?

Dlaczego tysiące osób, których bliscy zginęli w wypadkach nie garną się do polityki? Dlaczego nie dostają odszkodowań? Przecież także stracili najbliższych.

Że co... że lepsi są...?
21:16, michaell37
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
Francuski numer


Młody jesteś. Myśl o tym, co sobie jesteś winien. Marzenia są najważniejsze.


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 39